© 2023 by The Book Lover. Proudly created with Wix.com

Projekt i wykonanie: Mateusz Botten, syn

Recenzje

Fragmenty recenzji:

http://kulturalna-rzeczywistosc.blogspot.co.uk/2015/06/mateusz-w-angielskiej-szkole-aleksandra.html

“Mateusz jest bardzo pozytywnym bohaterem dzięki czemu książkę czyta się z wielką przyjemnością i uśmiechem na twarzy, jego spostrzeżenia nie raz doprowadzają czytelnika do śmiechu i wywołują uśmiech na twarzy. Chłopiec jest promienny i radosny, natomiast jego mama to już zupełnie inna osoba, podchodząca do nowej rzeczywistości chłodno i z dystansem, ale nie można się jej dziwić, ponieważ brytyjski system nauczania zaskoczy pewnie nie jedną osobą, która sięgnie po tą lekturę. Bardzo fajnie można tutaj dostrzec różnice kulturowe, spojrzenie mamy chłopca, typowej polki oraz jej męża anglika z krwi i kości jest zupełnie inne.”

 

 

 

http://annasikorska.blogspot.co.uk/2015/03/aleksandra-englander-botten-mateusz-w.html

 

“Polka obserwująca takie szkolne życie może się stresować pozornym chaosem, brakiem higieny, przegrzewaniem dzieci, nieodpowiednim podejściem do żywienia, ale będą też sfery które zaskoczą ją pozytywnie: brak zeszytów i podręczników. Dziecko będzie mile zaskoczone niewielka ilością nauki, brakiem zadań domowych i świetną zabawą.

„Mateusz w szkole angielskiej” to interesująca lektura zarówno dla rodziców, jak i dla dzieci. Książkowy bohater oprowadza nas po swoim świecie, który z naszej perspektywy wydaje się lepszy od naszego. Dopiero jego liczne spostrzeżenia sprawiają, że na szkołę angielską przestajemy patrzeć z podziwem.”

http://ikwdomowymzaciszu.blogspot.com/2017/04/mateusz-w-angielskiej-szkole.html

 "Autorką książki jest Pani Aleksandra Englander - Botten, mama tytułowego  Mateusza. Jednak dla mnie to przede wszystkim kobieta, mama, Polka mieszkająca w UK, tak samo jak ja. Identyfikuję się z nią, rozumiem każde jej zdanie wypowiedziane w tej książce, podzielam jej opinie, co więcej bardzo się cieszę, że poza mną ktoś jeszcze dostrzega mankamenty i niedociągnięcia w brytyjskim systemie oświaty. Mam ogromny szacunek dla autorki, przede wszystkim za odwagę. Mateusz w angielskiej szkole to publikacja obowiązkowa dla wszystkich dzieci i rodziców, którzy planują przeprowadzę do Wielkiej Brytanii jak również dla każdego, kto chce poznać różnice kulturowe po między Polską a Wyspami...(...)...

Wracając do książki, która spośród tak dużego wyboru literatury dziecięcej jaki obecnie mamy na rynku, wyróżnia się bardzo ciekawą tematyką, spodoba się wszystkim uczniom bez względu na wiek i płeć. Dzieci z ciekawością będą czytać o swoich rówieśnikach z Wysp Brytyjskich i porównywać ich funkcjonowanie w szkole ze swoim. Dzięki bardzo szczegółowym opisom Mateusza, czytelnik jest w stanie wyobrazić sobie nie tylko daną sytuację ale również uczucia jakie towarzyszyły bohaterom. Ponadto książka wzbogacona została bardzo ładną szatą graficzną, która przyciąga uwagę młodego czytelnika...(...)...

Książka jest napisana bardzo skrupulatnie, poruszone są w niej bardzo istotne kwestie z punktu widzenia rodziców i stanowi nie ocenione źródło wiedzy dla przyszłych polskich uczniów, którzy swoją przygodę z edukacją będą wiązać z Wielką Brytanią. Dla mnie osobiście Mateusz w angielskiej szkole to lektura, która upewniła mnie, że nie jestem sama z moimi wątpliwościami, niepokojem i nie rzadko zdziwieniem wywołanym pewnymi zdarzeniami w szkole. I choć nie podlega najmniejszej wątpliwości, fakt, że angielski system nauczana ma wiele pozytywnych stron, to jednak pewne zakorzenione w tym kraju postępowanie dla nas Polaków, pozostanie nie do zaakceptowania.

 

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/11/Mateusz-w-prywatnej-szkole-angielskiej-Aleksandra.html

“…Zacznijmy od tego, że książeczka to opowieść napisana oczyma Mateusza. I wierzcie mi, świat z perspektywy dziecka wygląda zupełnie inaczej niż nasz. Prosty, przystępny język i ciekawie wplecione słówka angielskie na pewno zachęcą dziecko do nauki języka angielskiego. Fabuła książki w interesujący sposób opisuje rzeczywistość i codzienność w prywatnej szkole w Anglii, która jak się okazuje jest wymagająca nie tylko w sferze finansowej, ale też mentalnej, kulturalnej…(…)…

Jasne, że z każdym nowym wydarzeniem, czy to dzieci, czy dorośli  mają mnóstwo obaw, znaków zapytania i poczucia pewnych, ciążących na nich obowiązków. Jednak, mając wsparcie bliskich, wszystko da się przezwyciężyć. Gdy mija pierwszy szok związany z zaopatrzeniem dzieci w stroje szkolne i wszystkie potrzebne przybory, następuje aklimatyzacja dzieci w szkole. I tu było wiele dla mnie wiele nowych elementów. Bogata baza dydaktyczna oferowana przez szkołę, sześciodniowy tryb nauczania, masa zajęć dodatkowych, liczące zaledwie kilkunastoosobowe klasy oraz inny wymiar godzin lekcyjnych (35 minut), liczne zajęcia pozalekcyjne.

Marzenie o takich strukturach i ofercie w naszych, polskich szkołach...

Mateusz w prywatnej szkole angielskiej to bardzo sprawnie napisana opowieść z perspektywy dziecka, dla którego rzeczywistość i świat mają zupełnie inny kształt i wymiar. Autorka wykazała się nie tylko wyczuciem tematu, ale zręcznie potrafi nas czytelników w tę perspektywę przenieść. Znakomita lektura nie tylko dla dzieci, które śmiało mogą książeczkę czytać same, ale i dla rodziców dorosłych, na wspólne czytanie z pociechami.

 

Polecam gorąco :)”

http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2018/03/impresje-emigrantki-aleksandra.html

"Po lekturze książki stwierdzam jednoznacznie, że ja raczej w tamtej, brytyjskiej rzeczywistości bym się nie odnalazła i zdecydowanie nie chciałabym tam żyć. Zbyt wiele nas dzieli kulturowo. Jeśli szkoła miałaby za mnie, jako matki, decydować, co będzie dla mojego dziecka lepsze, bądź najlepsze, to ja tej szkole mówię stanowcze „dziękuję”. Jest wiele podobnych niuansów, które zadecydowały o takim, a nie innym podejściu do sprawy. Przyznam, że autorka dzielnie podjęła się swojemu zadaniu. Dzielnie i odważnie. Nie każdy zdobyłby się na taki rodzaj szczerości...(...)..

Wiele rzeczy mnie irytuje, wiele szokuje, jeszcze więcej wywołuje mój kulturowy niesmak. W szkole nie deprecjonuje się dzieci, które źle się uczą, mają problem z nauką. Nawet, jeśli jest zagrożone, przepuszcza się do następnej klasy, żeby nie wpadło w depresję itp. Ech... nie do pomyślenia. Bardzo ciekawego podsumowania dokonała Aleksandra Englander-Botten w ostatnim rozdziale. Spostrzeżenia na temat Brexitu. Własne odczucia w konfrontacji z medialnymi doniesieniami.

„Impresje emigrantki” Aleksandry Englander-Botten to interesując lektura, która szczerze opowiada o życiu w Wielkiej Brytanii i jej mieszkańcach. Bez lukru, prawdziwie, bez skrepowania, dobitnie, odważnie. Autorka nie szczędzi nam swoich odczuć, obserwacji i czasami gorzkich, wewnętrznych rozterek.

Szczerze polecam!?"

 

https://sztukater.pl/ksiazki/item/24823-impresje-emigrantki.html

"Jeśli chodzi o brytyjską emigrację, jest to dla mnie bardzo bliski temat. Moja starsza siostra już od 10 lat mieszka w Wielkiej Brytanii, więc sporo się od niej na temat życia w tym kraju nasłuchałam. Sama też miałam okazję, by nieco go zasmakować. Ale wyjazd na wakacje to coś innego, niż codzienne stawianie czoła angielskim zwyczajom.

 

Książkę czyta się właściwie jednym tchem. Autorka potrafi zaciekawić czytelników swoimi opowieściami. Po lekturze czuję jednak pewien niedosyt. (...) Może jeszcze kiedyś doczekamy się kolejnych przygód Polki za granicą.

 

To, o czym pisze autorka, nie jest mi obce. Podobne historie słyszałam od siostry, więc niespecjalnie zdziwiło mnie chociażby to, w jaki sposób działa służba zdrowia. Tyle narzekamy na naszych lekarzy, a uwierzcie mi, pod tym względem mamy lepszą opiekę niż Brytyjczycy. Tam podejście do leczenia chorego woła o pomstę do nieba.

 

Wszystko, co mogło mi opaść, opadło mi, gdy przeczytałam o brytyjskich szkołach. Poznałam kilku rodowitych Brytyjczyków i pomimo mojej całej sympatii do nich, to nie są zbyt inteligentni ludzie. Sympatyczni, ale jak trochę się ich posłucha, to człowiekowi spada poziom IQ. W sumie trudno się dziwić, skoro u nich w szkołach przepuszcza się każdego. Żeby dziecko przez przypadek nie popadło w depresję, bo jest gorsze od innych. U nas tak się raczej nie dzieje, mamy za to inne problemy, ale to już rozmowa na inną okazję.

 

Plusem tej publikacji jest to, że autorka opowiada o życiu w Wielkiej Brytanii bez koloryzowania, ale też nie straszy jakoś specjalnie życiem w tym kraju. Bardziej nastawia psychicznie na to, co będzie czekać człowieka, jeśli się tam wybierze. Myślę, że to lektura idealna dla osób, które chcą wyjechać do Anglii. Przekonają się, co mniej więcej może ich czekać. Również osoby na emigracji mogą być zainteresowane tą książką. Będą mogły sprawdzić, czy mają wspólne przejścia z autorką. Oczywiście zachęcam do lektury wszystkich czytelników, którzy lubią czytać tego typu książki. To naprawdę przyjemna lektura, przy której można się chociaż na chwilę oderwać od naszej, polskiej rzeczywistości."

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4821927/impresje-emigrantki/opinia/48109207#opinia48109207

"Autorka wyjechała do uk jako studentka na stypendium naukowe dość dawno temu, kiedy Polska nie była jeszcze w Unii Europejskiej. Wyszła za mąż za Anglika, pracuje w swoim zawodzie po studiach na Uniwersytecie w Birmingham, jest matką dwojga dzieci. Przez to weszła w środowisko angielskie nieco inne niż Polacy wyjeżdżający tam czasowo do pracy i jej obserwacje dotyczą też innych kręgów. Ale pewne problemy pozostają te same, np. poziom nauczania w szkole angielskiej czy opieka dentystyczna.


Wiele z obserwacji autorki zgadza się z moimi obserwacjami z lat, kiedy urlopy spędzałam u angielskich przyjaciół, inne były dla mnie nowe, np. nigdy nie byłam na angielskim weselu. Mnie np. bardzo się w uk podoba, że nikogo nie obchodzi, co mam na sobie i jak żyję - każdy ma swoje życie i nie zajmuje się innymi. Mogę wyjść ubrana kolorowo jak papuga, na głowie durszlak zamiast kapelusza i nikt się za mną na ulicy nie obejrzy. Co innego w Polsce :-)


Niewielka książeczka, zgrabnie napisana, ciekawe porównania z Polska. Polecam. A rodzicom tam się wybierającym polecam kolejne książki autorki o szkołach angielskich, do których uczęszczał jej syn."

https://koszzksiazkami.pl/impresje-emigrantki-recenzja/

"Emigracja to bardzo interesujący temat. Jak czują się ludzie w innym kraju? Jak bardzo kultura ich nowego domu różni się od tej do jakiej przywykli? Książek podróżniczych jest na rynku bardzo wiele, ale tych o emigracji jednak nieco mniej. A przecież spostrzeżenia ludzi mieszkających w nowym kraju będą różnić się od tych co pojawiają się tylko na chwilę. O tym właśnie są Impresje emigrantki autorstwa Aleksandry Engländer-Botten. Nazwisko jest mylące Aleksandra jest bowiem Polką. Polką, która zdecydowała się zamieszkać w Wielkiej Brytanii.

Wielka Brytania jest drugim domem dla bardzo wielu Polaków. Autorka jednak wyjechała jeszcze przed tą największą falą emigracyjną – zanim Polska weszła do Unii Europejskiej. Na początku było to stypendium, później studia doktoranckie i tak się to potoczyło. Impresje emigrantki to zbiór jej przemyśleć dotyczących mieszkania w nowym kraju. Jak przyjęto ją na uczelni, o tym, że książę Filip odwiedzał jej wydział, jak wygląda i funkcjonuje prywatna angielska szkoła jej dzieci oraz sporo o tamtejszej służbie zdrowia. Trochę także o codziennych sprawach jak dojazdy do pracy, tamtejsze wesela, komunie. Głównie przedstawia to jaka jest Anglia i jej mieszkańcy oraz czym różnią się od Polaków.

Książka jest naprawdę niesamowicie ciekawa, przeczytałam całość od razu. Jednak byłaby zdecydowanie lepsza gdyby była… dłuższa. Całość ma ok. 170 stron, które czynią tę książkę dobrą, ale nie wybitną. Myślę, że gdyby dołożyć drugie tyle mogłaby być prawdziwą perełką. Dlaczego? Bo tak naprawdę, te 170 stron pozwala jedynie na liźnięcie tematu. Zobaczenie ogólnego zarysu życia na emigracji jak podczas krótkiej rozmowy z autorką. Także naprawdę nie pogniewam się, jeśli wydawnictwo zdecyduje się na wydanie drugiego tomu."